Temat może z pozoru wydawać się dziwny, ale jest jak najbardziej uzasadniony. Wiele razy spotykałem się z tym (a nawet sam tak kiedyś robiłem), że po całym dniu w górach turyści szli na obiad do karczmy, a okazywało się, że w karczmach na Krupówkach czy w karczmach w spokojniejszych dzielnicach w pobliżu noclegów, nie było miejsc. Sam raz tak zrobiłem z dziewczyną, że wróciliśmy na Skibówki, zostawiliśmy plecaki i poszliśmy do karczmy a tam... nic, zero miejsca. A czasem zdarza się też, że jest po prostu zamknięte bądź karczma jest zarezerwowana na weselicho.
W takich przypadkach wybawieniem może być zamówienie jedzenia na telefon. Dlatego pamiętajmy o tym, by mieć w telefonie jakiś namiar na pizzerię czy inny lokal dowożący jedzenie do domu. Nie zawsze bowiem można znaleźć czynny sklep albo nie zawsze mamy siłę na to, by iść do sklepu i robić kanapki. A tak to ...