Myślę, że na samym początku wypadałoby wspomnieć kilkoma słowami o samym
krywaniu, tym bardziej, że jest o czym pisać, góra ta bowiem w słowackiej świadomości jest tym czym dla polaków Jasna Góra, Smok Wawelski i Doda Elektroda razem wzięte. Wizerunek
krywania widnieje na awersie słowackich monet, jest o nim wzmianka w ich hymnie narodowym, a 16 sierpnia każdego roku grupa kilkuset osób ciągnie ku szczytowi na obchody ichniejszego święta narodowego. Do końca osiemnastego wieku Krywań uznawany był za najwyższy szczyt w tatrach, jego 2494 metry wysokości musiały ustąpić jednak miejsca na podium nie tylko Rysom, ale też wtedy gdy okazało się, że jego rodak Gerlach urósł 2654 m n.p.m. Na Gerlach wejść ot tak sobie jednak nie można, ale na Krywań jak najbardziej i właśnie tą drogę chciałbym w paru słowach opisać.
Znamiennym dla podróżowania po słowackich tatrach jest to, że u ich podnóża kursuje pociąg zabawnie ...