Przekopując zasoby netu, natknęłam się na opis wycieczki o Rusinowej Polanie, w trakcie którego autorka wspomniała, iż zaraz przy wejściu na szlak spotkała ja kontrola dokumentów przez służby graniczne.
Teraz mam dylemat, moje dzieci nie mają wyrobionych dowodów osobistych, a tylko starszaka mam wpisanego do paszportu. Kompletnie nie miałam zamiaru brać paszportu.... Teraz zgłupiałam, co robić? czy takie kontrole jak jesteście na szlakach w naszych Tatrach zdarzają się często?