Wiek: 28 Dołączyła: 03 Sie 2010 czyli 660 dni temu Posty: 794 Tematy: 10 Piwa: 20/16 Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-08-11, 20:42 Pomoc dla Zawrata
Nie wiem, czy umieszczam w dobrym miejscu - więc jeśli nie - proszę Administrację o przesunięcie tematu:
Poniżej przedstawiam pewną wstrząsającą i bulwersującą historię, wraz z prośbą o pomoc - pomogliśmy schronisku - pomóżmy Zawratowi:
Zawrat, 2159 metrów nad poziomem morza. Gołe skały w Tatrach bez grama roślinności
Do skał przytwierdzone grube łańcuchy i stalowe klamry aby ułatwić amatorom wspinaczki zdobycie niebezpiecznej ściany. Na jednej półce skalnej leżał poraniony i potłuczony pies.
Jedno jest pewne...sam tam nie wszedł. Najbliższe zabudowania znajdują się o kilka godzin drogi. Bardzo stromej i niebezpiecznej. Nie wiadomo jak długo pies leżał na skalnej półce. Był wyczerpany, potłuczony i miał zdarte łapy. Pewnie próbował jakoś zejść...i ta nieudana próba utwierdziła go w przekonaniu , że lepiej umrzeć nieruchomo z głodu niż zginąć spadając kilkaset metrów w przepaść.
Na szczycie warunki są bardzo trudne. W nocy temperatura spada prawie do zera, wcześnie zapadają ciemności a od rana panuje mgła. Trzy studentki z Krakowa spędzały w Zakopanem ostatni dzień wczasów. O świcie wybrały się na Zawrat. Gdy dotarły na miejsce przecierały oczy ze zdumienia. Wycieńczony pies i masa turystów fotografująca go z daleka na skalnej półce - z taką samą euforią jak białego niedźwiedzia na Krupówkach.
Nikomu nie przyszło do głowy, że to ostatnie miejsce w którym powinien leżeć pies...
Dziewczyny nie były w stanie się do niego dostać i poprosiły jakiegoś miłośnika wspinaczki, żeby zniósł psa w bardziej dostępne miejsce. Nakarmiły go kanapkami, czekoladami i wszystkim co miały na czarną godzinę w górach-bo nie wiedziały że może być jeszcze gorzej... Najpierw zawiadomiły GOPR, ale okazało się że pomoc psom nie należy do ich kompetencji i został powiadomiony TPN (Tatrzański Park Narodowy). Ponieważ TPN długo się nie odzywał, zawiadomiły Zakopiański TToz. Tam dowiedziały się , że nie ma szans na pomoc, bo panuje przepełnienie psami.
Przez kilka godzin dzwoniły do różnych organizacji z prośbą o ratunek dla psa, ale nie uzyskaly pomocy.
Ktoś im podał numer do nas, zadzwoniły około godziny 17
Jedyne co mogliśmy zrobić, to czekać na psa i zorganizować lekarza, który udzieli mu pomocy , oraz trzymać kciuki, żeby udało im się zejść do miasta zanim zapadnie zmrok.
Dziewczyny w trójkę zniosły psa bardzo trudnym szlakiem do schroniska w Murowańcu. Droga zajęła im trzy godziny. Pies okazał się mieszańcem Husky i swoje ważył. Do schroniska udało się ściągnąć samochód terenowy z TPNu, który obiecał zwieźć dziewczyny z psem do Zakopanego do weterynarza. Niestety samochód, zwiózł je tylko do Brzezin, na drogę którą dostarczane jest zaopatrzenie do schroniska. Pomału zapadał zmrok. Dziewczyny nie miały siły dalej nieść psa. Dwie z nim zostały a jedna pobiegła do Zakopanego po samochód. Tym sposobem w mieście były o godzinie 23 i wszystkie lecznice były nieczynne. Na szczęście udało nam się znaleźć lekarza, który pojechał na miejsce udzielić pomocy. Pies bezpiecznie dotarł do nas do Krakowa o pierwszej w nocy.
Dziewczyny nazwały psa Zawrat, od góry na której się znajdował. Pies ma mocno poranione łapy i opuszki, jest potłuczony i wychudzony. Głodówka nadszarpnęła wątrobę. Czekają go jeszcze szczegółowe badania i rekonwalescencja. Jak wyzdrowieje będziemy szukać dla niego nowego domu.
Bardzo prosimy o wsparcie dla Zawrata na leczenie i odżywienie. Obecnie potrzebuje wysoko energetycznej karmy, chudego mięsa , witamin i preparatów regenerujących wątrobę.
Można przekazać pomoc finansową przez portal www.siepomaga.pl
Można także przekazać darowiznę tradycyjnym przelewem na konto :
Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą"
ul. Batalionu "Skała" AK 8/36, 31-273 Kraków
Bank PKO BP 07 1020 2906 0000 1702 0256 2460 z dopiskiem "ZAWRAT"
Wiek: 28 Dołączyła: 03 Sie 2010 czyli 660 dni temu Posty: 794 Tematy: 10 Piwa: 20/16 Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-08-12, 15:33
kolaszek napisał/a:
A czy mogę zapytać, doszedł ktoś do tego jak on się tam znalazł?
ja tę informację z prośbą o pomoc dostałam w biuletynie Targ Dobrych Ludzi, do którego jestem zapisana, więc odpowiedzi trzeba szukać u źródła - pewnie w fundacji, ale z tego, co wiem - domysły są takie, że wszedł tam z ludźmi/właścicielami, którzy go zostawili...choć wydaje mi się to aż nieprawdopodobne ( )
Wiek: 43 Dołączył: 27 Sty 2011 czyli 482 dni temu Posty: 872 Tematy: 12 Piwa: 17/7 Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-08-13, 14:06
ja jeszcze raz naskrobię. a czy czasem jego właściciel nie spadł w jakąś szczelinę albo coś ??? jesli pies był jego jedynym przyjacielem to nawet nie miał kto zgłosić zaginięcia. a jak było widać na fotkach pies miał założoną smycz i obrożę. sam tam na pewno nie wlazł.
_________________ "Skądkolwiek wieje wiatr zawsze ma zapach Tatr"
Jan Sztaudynger
Wiek: 24 Dołączyła: 22 Lut 2010 czyli 821 dni temu Posty: 431 Tematy: 8 Piwa: 11/2 Skąd: Murzasichle
Wysłany: 2011-08-13, 16:57
No tak, wszyscy zainteresowali się psem, a nie tym, że pies miał właściciela, który mógł gdzieś zginąć, przecież psy potrafią leżeć w pobliżu zmarłego pana aż do śmierci.
_________________ Hej tam spod Tater, spod siwych Tater, hej poduchuje holny wiater. Hej poduchuje leci z nowinom... Sichle.pl
Wiek: 28 Dołączyła: 03 Sie 2010 czyli 660 dni temu Posty: 794 Tematy: 10 Piwa: 20/16 Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-08-14, 21:37
aż tak źle bym się o właścicielu nie wypowiadała, ale z tezą Mikołaja się zgodzą - z grubsza chodzi o to, że człowiek idąc w góry podejmuje świadomy wybór, a zwierzę idzie, bo właściciel go tam prowadzi, bo bezgranicznie mu ufa i kocha - i na tym polega cały dramat zwierząt porzuconych czy w jakikolwiek sposób skrzywdzonych przez ludzi - cierpią, bo kochały i zawierzyły
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum