Zarejestruj sie! | Hasło ?
     

Poprzedni temat «» Następny temat

Tagi tematu: 2526.12.2011, szpiglasowy, wierch, zawrat

Zawrat - Szpiglasowy Wierch (25-26.12.2011)
Autor Wiadomość
VS84
[Usunięty]

Tematy: 221
Wysłany: 2012-02-09, 19:51   Zawrat - Szpiglasowy Wierch (25-26.12.2011)

Witam wszystkich ponownie :-) i zapraszam na moją kolejną skromną świąteczną relację z naszych pięknych Tatr zimową porą...

Relacja przez co niektórych jest już trochę znana z innego forum, ale przez kogoś innego napisana, więc to nie to samo ;-)

Wyjazd długo oczekiwany gdyż parę tygodni wcześniej zaplanowany, w dodatku po raz pierwszy miałem tam jechać z kimś, a nie samotnie jak to do tej pory zawsze bywało. Dnia 25 grudnia zaraz po Wigilii o 3:00 nad ranem (w nocy ;-) ) pobudka, o 4:00 wyjazd, po drodze zabieram dwie osoby i udajemy się do Palenicy Białczaśkiej, czym bliżej Zakopanego, tym coraz więcej śniegu, w dodatku cały czas sobie z nieba pruszy. Do Palenicy docieramy kilka minut przed 7:00 więc jest jeszcze ciemno, na parkingu aut prawie żadnych, tylko kolejne 4 osoby czekające już na nas i tak całą siódemką ruszamy w stronę Wodogrzmotów. Tam krótka przerwa, bo każdemu już się zaczęło robić gorąco, więc rozbieranie pierwszych wartsw odzieży i ruszamy dalej w stronę Pięciu Stawów Polskich. Byliśmy tego dnia pierwsi chyba udający się do doliny, ale czegoż można było się spodziewać w pierwszy dzień Świąt. Normalnie ludzie siedzą wtedy raczej w domach, a nie po górach chodzą :-P . Warunki na szlaku nie najlepsze, z racji tego, że w nocy napadało trochę śniegu śladów żadnych i od samego początku praktycznie trzeba było sobie szlak przecierać, chociaż dopóki szło się lasem to problemu z tym nie było, ale zaraz po wyjściu z lasu, sypkiego śniegu już po kolana i tak do samego schroniska. Widoków po drodze prawie żadnych z racji na pogodę, niebo zachmurzone, jedynie śnieg przestawał pruszyć i jakaś tam nadzieja była, że w końcu coś się poprawi. Do schroniska docieramy po około 3 godzinach, a tam niespodzianka, tzn. ludzi pełno i usiąść za bardzo nie ma gdzie, musieliśmy trochę poczekać, aż się miejsce dla nas zwolni. W końcu się udało, więc pierwsze śniadanie przy stole, szybkie zakwaterowanie, pozostawienie niepotrzebnych rzeczy w schronisku i już na lekko można było ruszyć dalej. Cel dzisiejszej wyprawy, to Zawrat spacerową trasą na rozgrzewkę przed dniem jutrzejszym ;-)








Więc koło godziny 11:30 wyruszamy w stronę Zawratu tu już trochę lepsze warunki, bo jednak kilkanaście ludzi przed nami już tędy dzisiaj przechodziło, więc szlak już jakiś założony był i o wiele lżej się szło. Pogoda też zaczyna robić się coraz lepsza, śnieg już nie pada, miejscami zaczyna się przejaśniać i chwilami nawet słońce świecić. Do momentu właściwego szlaku prowadzącego już tylko na Zawrat idzie się świetnie, ale potem już trochę gorzej, bo za dużo ludzi przed nami na Zawrat nie idzie, ale była jedna grupka idąca za nami, więc puszczamy ją przodem i specjalnie nie kwapimy się, żeby ich wyprzedzić i mobilizujemy ich co jakiś czas, żeby nam szlak przecierali :-D Tak też właśnie w wesołcych nastrojach przebiega nam droga do samej przełęczy. Po drodze jeszcze kilkanaście pięknych widoków, jakaś kozica wygrzewająca się na zboczach Koziego Wierchu, słońca coraz więcej, normalnie widoki bajkowe... Śniegu cały czas po kolana w dodatku droga prawie cały czas płaska ;-) więc ani raki ani żadne czekany do niczego niepotrzebne... typowy spacerek, że tak powiem :-)















W końcu udaje nam się dotrzeć na przełęcz, fak faktem droga była lekka i przyjemna ale przez ten śnieg tempo nie za szybkie, więc na miejsce docieramy dopiero około godziny 15:00, tam mnóstwo pamiątkowych zdjęć, jest i nasza poprzezająca nas grupka, więc trochę rozmów i takich tam innych, po czym wyganiamy ich w dół, żeby nam jeszcze trochę potorowali ;-) A my jeszcze przez jakiś czas zachwycamy się widokami fotografując wszystko co się da do o koła.













No ale powoli zbliża się już zachód słońca, więc większość z nas udaje się z powrotem do schroniska, a nieliczni zostają w oczekiwaniu na zachód słońca. Ja nie do końca zdecydowany zostałem sam w środku niewiadząc do której grupy się przyłączyć ;-) W końcu zachód zastał mnie trochę niżej, a potem już czekałem na tych ostatnich co zejdą i udaliśmy się w stronę schroniska. Tutaj kilka widoczków z drogi powrotnej:
















Dolina jak widać prezentowała się przeuroczo, ale czas było jak najszybciej dotrzeć do schroniska, udaje nam się to już w sumie po ciemku, ale jeszcze bez żadnego dodatkowego światła w postaci czołówek.

Tam przebieranie i takie tam inne, po czym pora na małą świąteczną integrację, której tu nie będę opisywał... Ale kilmat w schronisku niesamowity jak dla mnie, co ciekawe, najwięcej ludzi to Ci którzy świąt nie obchodzą ;-) . Ale nikomu z nas to nie przeszkadzało, tak czy tak dało się poczuć świąteczną atmosferę i ogólnie niesamowity klimat tego schroniska. Cisza nocna zostaje przeniesiona na godzinę 23:00 i wtedy też wszyscy udają się do swoich pokoi, a reszta rozkłada się gdzie popadnie czyli: podłoga, korytarz, ławki itp.

Drugi dzień pobudka o 7:00, ja oczywiście się wyłamuję i wstaję o 4:30, praktycznie o 6:30 jak jeszcze nikt nie wstał, byłem już gotowy do drogi, ale trzeba było czekać na resztę aż wstaną... o 8:00 po otwarciu bufetu i dostepu do wrzątku, robimy sobie małe śniadanko, po czym około 9:00 wychodzimy przed schronisko gotowi do drogi :-) Pogoda jeszcze gorsza niż wczoraj niestety i nadzieii prawie żadnych na to, że się polepszy. Cel dzisiejszej wyprawy to Szpiglasowy Wierch i powrót przez Morskie Oko do Palenicy.



A więc ruszamy, w nocy znów nasypało, więc wszystkie wczorajsze ślady się zatarły i chyba dzisiaj nie za bardzo ktoś miał chęci ze schroniska wychodzić, z racji na pogodę, stąd też od samego schroniska trzeba było brnąć w śniegu po kolana... ;-) Na początku drobne problemy z trafieniem na właściwy szlak między stawami, ale po 30 minutach udaje nam się w końcu obrać właściwy kierunek w stronę Szpiglasowej Przełęczy. Zaraz za stawami już co niektrórzy w tym i ja, zakładają raki, chociaż czy w tym śniegu to coś dało to trudno powiedzieć, ale przynajmniej po każdym kroku nie zjeżdżałem tak bardzo w dół w przeciwieństwie co do niektórych ;-) W końcu ukazuję nam się przełęcz, a to najważiejsze, bo pierwszy cel było już widać i z każdym krokiem był coraz bliżej. Warunki dalej do niczego, wprawdzie, śnieg nie sypał, ale cały czas widoków żadnych, mgła z każdej strony, no i ten cholerny sypki śnieg...





Docieramy w końcu do najtrudniejszego odcinka naszej trasy czyli najbardziej stromego podejścia pod samą przełęcz, łańcuchy zasypane, ale śniegu trochę mniej niż tam niżej, więc idzie się nieco lepiej, po za jednym małym ale, że nie wszystkie skały pokryte śniegiem, więc w pewnych momentach raków nie było o co zaczepić, a o czekanie już nawet nie wspomnę ;-) Ale w większości miejsc odbywało się to bez problemów i w końcu docieramy na samą przełęcz.







Tutaj wszyscy oprócz mnie ;-) zostawiają plecaki i udajemy się na szczyt. Po około 10 minutach jesteśmy u celu, co ciekawe na sam szczyt w zimę dociera się o wiele szybciej i nawet łatwiej niż latem... Tutaj półgodzinna sesja zdjęciowa, pomimo, że widać prawie nic nie było, ale co tam, trzeba udokumentować, że szcyt został zdobyty, tym bardziej, że byliśmy jedyni którzy tego dnia ten szczyt zdobyli... za nami szły jeszcze tylko dwie osoby, ale potem dowiedzieliśmy się, że na szczyt już nie weszli, ze względu na pogodę ;-) i dotarli tylko do przełęczy... Klilka zdjęć z samego szczytu:








Pora więc schodzić na dół, zejście obdywa się bez większych problemów, w śniegu po kolana całkiem fajnie się schodzi... ja oczywiście na samym końcu bo na szycie zostałem najdłużej... ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ;-) Bo na początku widoki były jeszcze takie:










Ale już zachwilę niespodziewane chwilowe bo chwilowe ale jednak rozpogodzenie, a że byłem najwyżej to udało mi się jeszcze kilka fajnych zdjęć porobić:










Za długo to nie potrwało, bo jakieś 30-40 minut, ale zawsze coś i po całym dniu chodzenia bez widoków, było to jednak wielkie wynagrodzenie jeśli o widoki chodzi ;-) Ale tak czy tak, każdy już chyba marzył o tym, żeby jak najszybciej dotrzeć do schroniska w Morskim Oku i coś ciepłego po ciężkim dniu sobie zjeść. Bo mimo wszystko takie zimowe wyprawy, w takich warunkach dają w kość trochę... ;-) W końcu o koło 15:00 jesteśmy w schronisku, tam każdy coś ciepłego do zjedzenia sobie kupił, ludzi bardzo mało. Byłem w tym schronisku dopiero drugi raz w życiu, bo zawsze omijam go szerokim łukiem z racji na tłumy przed nim już stojące, ale teraz było tam naprawdę pięknie i klimatycznie... Na końcu to już praktycznie tylko dwie grupy ludzi tam zostały czyli tylko nasza siódemka i jeszcze jakaś jedna, ale naprawdę w takich warunkach aż miło było tam siedzieć i wracać się nie chciało... ale patrząc przez okno schroniska byliśmy szczęsliwi że już jesteśmy na dole, bo teraz to dopiero pogoda się fatalna zrobiła i nawet Morskiego Oka z okien widać nie było, mniej więcej tak to wyglądało:



Było to też ostatnie zdjęcie tego dnia, po czym trzeba było już lekko po ciemku udać się na parking do Palenicy, ale zejście bardzo przyjemne i we wspaniałych nastrojach, bo plan całej wyprawy został w 100 % wykonany, atmosfera była niesamowita... no i sam fakt spędzenia świąt w górach z dala od cywilizacji to coś niesamowitego i każdemu takie coś mogę polecić. Dla mnie nie ukrywam była to najlepsza wycieczka w moim życiu póki co, w niesamowitych okolicznościach i co najważniejsze, że wspaniałymi ludźmi ;-)
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za uwagę ;-)
  
 
 
Lucy 



Wiek: 43
Dołączyła: 28 Paź 2011
czyli 2552 dni temu

Posty: 381
Tematy: 8
Otrzymał 28 piw(a)
Skąd: z pięknego Śląska
Wysłany: 2012-02-09, 19:57   

A Ty nie miałeś czasem jakiejś innej relacji pisać? He? :-P
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
VS84
[Usunięty]

Tematy: 221
Wysłany: 2012-02-09, 19:58   

Miałem miałem, ale ta była w planach już na wczoraj, więc jutro będzie ta inna ;-)
 
 
ultkolo 


Wiek: 19
Dołączyła: 14 Paź 2011
czyli 2566 dni temu

Posty: 51
Tematy: 0
Skąd: wziąć kasę??
Wysłany: 2012-02-09, 20:36   

Strasznie zazdroszczę :oops: :mrgreen: Widoki z zawratu i piątki cudo :shock:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
aleksandraphl
[Usunięty]

Tematy: 221
Wysłany: 2012-02-09, 21:09   

Swietna relacja, a pzry okazji to 27 grudnia tez bylam przy Morskim Oku, wiec moze sie mijalismy ;-)
 
 
VS84
[Usunięty]

Tematy: 221
Wysłany: 2012-02-09, 21:19   

Agusia napisał/a:
Czy mogę sobie jedno ze zdjęć "pożyczyć" na tapetę :-P :-D


To zależy, które :-P ;-)
 
 
rynnn 



Wiek: 28
Dołączyła: 06 Wrz 2011
czyli 2605 dni temu

Posty: 76
Tematy: 3
Otrzymał 3 piw(a)
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2012-02-09, 21:57   

pięknie... zazdroszcze wyprawy!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
skierka187
[Usunięty]

Tematy: 221
Wysłany: 2012-02-10, 01:31   

bardzo miło czyta się Twoje relacje, a zdjęcia nawet przy kiepskiej pogodzie - robią bardzo duże wrażenie :-) Ktoś już kiedyś napisał na tym forum, że dzięki relacjom i zdjęciom osób takich jak Ty, osoby które nigdy nie dotrą do takich miejsc w Tatrach, mają szansę chociaż na chwilę się tam przenieść i poczuć klimat, zobaczyć zupełnie inny tatrzański świat różniący się ogromnie od tego, co można dojrzeć w dolinach czy na łatwych trasach dostępnych dla przeciętnego turysty.
 
 
VS84
[Usunięty]

Tematy: 221
Wysłany: 2012-02-10, 15:27   

Dzięki wszystkim za komentarze :-) Ale nie ma czego zazdrościć naprawdę, tylko śledzić pogodę i zacząć chodzić zimą po górach nie od razu takich, ale z czasem wszystko się da zrobić :-)

Co ciekawe podejście na Zawrat z Piątki zimą i latem chyba też w sumie jest łatwiejsze niż wejście od samych Wodogrzmotów do Piątki i potwierdzi to chyba każdy kto przeszedł tą trasę. Ze Szpiglasem jest już trochę gorzej z racji, na strome podejście ;-)
 
 
VS84
[Usunięty]

Tematy: 221
Wysłany: 2012-02-10, 16:45   

No dlatego zależy dla kogo jest to dobre, prawda taka, że Wigilię i tak spędziłem z rodziną przecież, a od 10 lat w dwa dni świąteczne i tak siedzę w domu i nic nie robię, więc akurat dla mnie to była super sprawa, co innego jak ktoś ma dzieci, męża, żonę... ja nie mam, więc dla mnie to było świetne rozwiązanie :-) I jest to rzeczywiście alternatywa raczej dla samotnych ;-) Chociaż z rodziną też szło by się wybrać albo z kimś bliskim :-) Ale to już trochę inna bajka...
 
 
przems 



Wiek: 106
Dołączył: 12 Wrz 2011
czyli 2599 dni temu

Posty: 65
Tematy: 3
Otrzymał 4 piw(a)
Skąd: warszawa
Wysłany: 2012-02-14, 13:07   

-alternatywa dla będących samemu ale nie "samotnych" ;-)
ja np w zeszłym roku odkryłem Tatry i samemu najlepiej mi się tam łaziło.
Z grupą znajomych w innych łagodniejszych górach to było leczenie kaca.
W Tatrach wspinaczka i słuchanie odgłosów gór...czyste TRANCE :-P
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Statystyki wizyt
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Najlepsze Zakopane Forum
Pogoda Zakopane z serwisu

Tatry Forum